Wlasnie wrocilem z old Trafford , i niestety tym razem na trening Milanu kibicow nie wpuszaczali. Pato nie widzialem . Nie na jednak tego zlego , po treningu chlopaki rozdawali autografy i na cztery sie zalapalem :). Becks byl na wyciagniecie reki , jednak mojej kartki nie podpisal :/ .
Też zazdroszczę. Jak to mawiają pewni kibice - "Im gorzej, tym lepiej" :). Czekamy na relację. Jakby ktoś jakimś cudem siedział na sektorach muuuu i miał dobre ujęcia sektora Milanu w dobrej rozdzielce-piszcie, zrobimy dil.
_________________ TU SEITUTTA LAMIAVITA
dRiV
Nr legitymacji: MCP 045
Skąd: Manchester/Łaziska
Wysłany: 11-03-2010, 11:55
Wynik nie po naszej myśli, ale atmosfera bezcenna. Napewno nikt nie będzie żałował.
Nie jest tego dużo ale zawsze coś :)
Nr legitymacji: MCP 215
Wiek: 37 Skąd: Tczew/Warszawa
Wysłany: 11-03-2010, 13:57
właśnie zobaczyłem, że kumpel na naszej klasie dodał sobie zdjęcie spod Old Trafford, raczej nie kibic Milanu, więc potem zapytam czy był na meczu i ma jakieś foty.
ja właśnie wszedłem do domu, a foty zapodam najwcześniej jutro z rana :)
co do wyjazdu, to faktycznie wynik to drugorzędna sprawa, ale w tym przypadku lekko przegięli :D
michalchr83
Nr legitymacji: MCP 582
Wiek: 42 Skąd: Katowice / Newark UK
Wysłany: 11-03-2010, 18:29
wyjazd super jesli chodzi o wrażenia i emocje ale Nasi pilkarze sprawili nam niespodzianke jakich mało !!!! NIGDY WIECEJ TAKICH wyników !
Nr legitymacji: MCP 215
Wiek: 37 Skąd: Tczew/Warszawa
Wysłany: 11-03-2010, 23:11
19 osób w tym 10 z Polski i 9 z Wysp.
niestety wypadła mi robota na jutro, więc fotki najwcześniej jutro wieczorem, jakąś relację też sklecę - z mojego (również Sonara, Kebaba i Grigorio) punktu widzenia - co może być ciekawe :D
btw. Sonar, o której zlądowałeś do domu?
ja jestem wystrzelony po tym tripie do Luton i prawie 5 godzinnym czekaniu na lotnisku...
Dobra liczba za sprawą Wyspiarzy. Ogólnie na ile wyceniacie liczbę Milanu na sektorze? Wszyscy czekamy na foty. Nie bądźcie pazerni, tylko wrzucać i się dzielić przeżyciami! Lud jest głodny wrażeń ;).
_________________ TU SEITUTTA LAMIAVITA
radinjo
Nr legitymacji: MCP 065
Wiek: 45 Skąd: Toruń
Wysłany: 12-03-2010, 01:13
Dzięki za kolejny, świetny wyjazd, całej 19-ce!!! ... wynik mógłby być oczywiście inny, ale nie ma co narzekać ... kibicowanie, ma to do siebie, że zdarzają się porażki ... co do ilości fanów Milanu... to będzie tego na moje ok. 4000 fanów Rossonerich :) ... wyliczyłem to w następujący sposób:
East Stand na 2 poziomie ma 6000 miejsc w 40 rzędach ... my zajmowaliśmy sektory E331-E334,
czyli 4/6 z całego 2 poziomu :)
ps. zdjęcia będą, oczywiście "niebawem" :)
ps. 2 FORZA MILAN!!!
ps. 3 jak Sawczen zrobi relację ( o ile zrobi :P ), to ją uzupełnię z punktu widzenia Stejuka, Szmalca, Morka i mojej, afterka z hostelu i wesołej podróży powrotnej na lotnisko w mieście Beatlesów :D
ja do domu zawitalem dopiero wczoraj o 21:40. I tak dobrze ze zdazylem na styk na pociag w gdansku. Mega zmeczony a dzis jeszcze do roboty.
Na szybko powiem tyle, ze
Wyjazd mimo wyniku byl fantastyczny i jak godzine przed meczem dowiedzialem sie sklad to podszedlem do niego na duzo spokojniej.
Kibicow Milanu bylo bardzo duzo, na bank miedzy 4 a 5 tys osob. Co ciekawe po 3. golu czesc z nich zaczela juz opuszczac sektor, ale byly to raczej pojedyncze ilosci i po 4. golu doping Milanu byl taki ze mimo porazki okrzyki w stylu "jestesmy z wami", "czy zwyciezaz czy nie" naprawde robily wrazenie.
Stadion z zewnatrz nie zrobil na mnie zadnego wrazenia, zwykla galeria handlowa natomiast w srodku jest super i wrazenie juz jest i to spore.
Generalnie gra naszego teamu z poziomu trybun wygladala tragicznie. Abate prawie przez caly mecz mial na prawej stronie wolny caly pas startowy i tylko prosilo sie zeby tam zagrac ale gosciu nie ruszyl sie chyba ani razu. Tak samo padak na lewej stronie Jankula. 2. gol i Ambro w obronie z trybun wygladal pewnie tak samo tragicznie jak w tv. Bardzo nerwowo reagowal w bramce rowniez Abbiati, ktory przestraszyl sie chyba buczenia i gwizdow kibicow bo nawet wybijanie pilki nie szlo mu dobrze. Borriello i Hunter razem to tez jakies nieporozumienie bo prawie zawsze szukajac pilki schodzili razem na ta sama pozycje i zawodnik majacy pilke nie mial do kogo zagrywac.
W sumie szkoda wyniku ale wyjazd i atmosfera byly wspaniale.
PS. pomijam juz ze spora ilosc angoli to idioci i kiedy my chodzimy w kurtkach, czapkach i szalikach i jest nam zimno to oni pomykaja sobie nawet w krotkich spodenkach i koszulce ! albo w rozpietej bluzie.
wyjazd na plus! wiadomo, że szkoda tego meczu i takiego wyniku, ale liczy się przecież przygoda;p
atmosferka trzeba przyznać, że na meczu była fajna. Angole nawet coś tam śpiewali... jak się parę razy załączyli to robiło to wrażenie! Tak samo jak prawie cały stadion machał pasiaczkami w zółto-zielonym kolorze! u nas na sektorze doping dobry! parę razy krzyknięte Milan Milan Milan powodowało ciarki na całym ciele:) tak samo jak przyśpiewka oi oi oi Pippo Inzaghi segna per noi :P tak jak wspomniał wyżej Sonar pod koniec meczu gdy wynik był już jakby to powiedzieć - ch...wy to praktycznie dopingował cały sektor!
przed meczem spokój! żadnego większego skumulowania fanów Rossonerich w centrum miasta - no chyba, że miejsce zbiórki mieli gdzie indziej hehe nie czuło sie klimatu święta jakim niewątpliwie był ten mecz.
odnośnie samego miasta Manchester. nie jestem jedyną osobą, która twierdzi, że przypomina trochę Mediolan - centrum na pewno. Ci angole to jakieś dziwolągi. nie kumam jak mogli w takiej temperaturze śmigać na krótkich spodenkach... laski jakieś brudne chodzą.. wychodzi na to, że co kraj to obyczaj :)
no i muszę wspomnieć, że jeśli chodzi o after hostelowy to dawno się tak nie uśmiałem :) generalnie jaja jak berety :P
parę ciekawych zdarzeń miało jeszcze miejsce ale o tym później bo muszę zawijać na uczelnie bo mam dziś egzamin;/ (ciężki powrót do rzeczywistości)
dzięki wszystkim uczestnikom za zajefajny wypad, emigracji za odebranie nas na obczyźnie, ekipie samolotowej za wesoły dojazd do Manchesteru (lotu niestety nie pamiętam bo spałem;] ale wiem że chłopaki bardzo dobrze się bawili) oraz moim współlokatorom z pokoju w międzynarodowym akademiko-hostelu :P
ps. pozdro dla Słowaka (Rubi, Rudi czy Rubik - nie pamętam jak mu było hehe)
ps. 2 nigdy nie ufajcie kierowcom angielskich autobusów
Nr legitymacji: MCP 215
Wiek: 37 Skąd: Tczew/Warszawa
Wysłany: 12-03-2010, 21:25
zdjęcia są w trakcie uploadu na wyslijto.pl, więc może zdążą się załadować do czasu ukończenia posta ;)
krótka (a może dłuższa) relacja ode mnie ;)
Ekipa lecąca z Gdańska w składzie: Gregorio1899, kebab, stejuk, radinjo, SonaR i moja skromna osoba - zbierała się na lotnisku od około 3 w nocy - kiedy to na lotnisku zawitał Gregorio, ja wpadłem około 4:30, potem kebab, następnie radinjo i stejuk, a Sonar przyjechał na lotnisko w momencie, kiedy mu pakowaliśmy już swoje 'gadżety' do skrzynek podczas kontroli. Musiałem się ze stejukiem cofnąć, bo Sonar miał karon z szalikami, kubkami i innymi gadżetami MCP - mimo, że mój plecak był już dość pełny - wcisnąłem 5 szali i 2 kubki, resztą podzielił się stejuk z Sonarem. Wszystko było spoko, przeszliśmy kontrolę, po czym nie obeszło się bez odwiedzenia sklepu duty free 'Baltona' :D
zakupiliśmy oczywiście napoje, radinjo i stejuk zaprzyjaźnili się z Jackiem i Donaldem, a kebab, grigorio i ja wyzwaliśmy na pojedynek Finlandię ;) Sonar pozostał bez zakupów w bezcłowym sklepie jak przystało na prezesa :D
kiedy tylko wsiedliśmy do samolotu i chwilę porozmawialiśmy przed startem - zauważyliśmy, że stejuk już śpi i nie reaguje na nasze głośne rozmowy :D okazało się, że był to jego pierwszy lot w życiu (podobnie jak mój), a nie pamiętał nawet startu - wpadliśmy na pomysł, aby wkręcić mu po lądowaniu, że w ogóle nie wystartowaliśmy, ale udało mu się obudzić kiedy schodziliśmy w dół w początkowej fazie lądowania.
Podczas lotu stewardessa zabrała Radkowi browarka, który kosztował na lotnisku bagatela 7zł :D po czym musiał zadowolić się małym zielonym browarkiem za 4 euro, jednak udało mu się odpalić drugie piwko w czerwonej puszce, które również zabrał na pokład - podobno było dla stejuka :P
ku mojemu zdziwieniu - już w Liverpoolu okazało się, że z Gregorio i kebabem wypiliśmy w samolocie jakieś 0,8l 40% napoju o smaku limonki, a resztę dopracowaliśmy w autobusie do Manchesteru, który zresztą prowadziła osoba, która kiedy chcieliśmy wejść do autokaru rzekła 'przyjdźcie za 10 minut', gość okazał się Polakiem, a babeczka sprzedająca bilety była Włoszką ;)
kiedy wjechaliśmy do Manchesteru, spotkaliśmy na 'dworcu' Polaka, który to powiedział do nas 'skopcie dupe tym kurwom z united' (tylko bez warna bo to cytat :D ), koleś okazał się sympatykiem City. Potem Polak w Subwayu - kierownik restauracji, polecił nam tylko jedną kanapkę, resztę ocenił negatywnie :D
znowu trochę omijam bo musieliśmy dość długo czekać po rozdzieleniu się z radinjo i stejukiem - wpadliśmy na piwko do jakiejś tam restauracji, zakupiliśmy jakieś pocztówki, Sonar udzielił wywiadu jakiemuś Włochowi prawdopodobnie do jakiegoś radia lub gazety i dalej czekaliśmy. Kiedy spotkaliśmy się z resztą ekipy Gregor mieszkający w Manchesterze zaprowadził nas do ciekawego lokalu :D wejście jak do kasyna, czerwony dywan, zejście w dół... a to co tam zobaczyłem przerosło moje możliwości ;) dworcowe dziadki, emeryci, w całej knajpie zapach też słaby, browar lejący się na hektolitry, ponad połowę tańszy niż gdzie indziej i ogólny mega syf. Wychodząc zauważyliśmy, że dwaj ochroniarze to niezbyt kumaci emigranci z Polski :D
potem znowu wpadliśmy do innej restauracji z tej samej sieci co wcześniejsza, tam można było poczuć atmosferę meczu, bo praktycznie w całości była wypełniona sympatykami Milanu - jednak kulturalnie ;)
następnie pojechaliśmy pod stadion, obeszliśmy dookoła, dowiedzieliśmy się gdzie podjadą autokary z zawodnikami, ale pech chciał, że ja z Sonarem czekaliśmy w miejscu, nie dostarcząjącym żadnej widoczności - przybyliśmy tam praktycznie w ostatniej chwili bo odbieraliśmy bilety.
W zamian za zobaczenie zawodników wysiadających z autokaru zrobiliśmy sobie z Sonarem zdjęcia z Fulvio Collovatim i Carlo Pellegatim - czekaliśmy na Borka, ale chyba musiało go tam nie być - ogólnie żadnego dziennikarza z Polski nie zobaczyliśmy.
Na stadion weszliśmy około 19:20 lokalnego czasu, z racji czekania na ostatnie osoby ;)
Z zewnątrz tak jak pisał Sonar - Old Trafford wrażenia nie robi żadnego, w ogóle nie przypomina stadionu, za to wewnątrz pełen wypas, dużo bardziej zadbany stadion niż San Siro i widok na murawę też jakiś taki lepszy.
W drodze powrotnej naszą czwórkę zabrał do Luton MOLU, podobno zabawnie wyglądałem śpiąc w aucie przytulony do zwiniętej kurtki i oparty o przedni fotel na którym siedział Sonar :D
w Luton byliśmy przed 4 chłopacy wypili po herbatce i zalegliśmy gdzieś pod ścianą na małą drzemkę - gdzieś tam powinno być zdjęcie, którego sam jestem ciekaw ;) potem spaliśmy jeszcze na krzesełkach na terminalu i od około 6:00 będąc po odprawie pochodziliśmy po bezcłowych sklepach.
W drodze powrotnej w samolocie chyba każdy z nas zasnął, chociaż ja tam nie wiem - bo spałem praktycznie cały lot - przebudziłem się w podobnym momencie jak stejuk, podczas lotu do Anglii.
to by było na tyle z mojej strony - pewnie przynudziłem, ale chcieliście relację.
PS. fotki jeszcze 1,5h :/ strasznie długo się wrzucają, ale to 217MB ...
pozdro!!
Ostatnio zmieniony przez sawczen 13-03-2010, 21:18, w całości zmieniany 1 raz
kiedy wjechaliśmy do Manchesteru, spotkaliśmy na 'dworcu' Polaka, który to powiedział do nas 'skopcie dupe tym kurwom z united' (tylko bez warna bo to cytat :D ), koleś okazał się sympatykiem City
mniej więcej to samo powiedział na lotnisku jakiś Angol, który okazał się fanem Leeds jak i pewien żul w centrum Manchesteru ;) niestety miał problem z miejscową policją z powodu trzymania w bocznych kieszeniach spodni tzw. jaboli :P widać je doskonale na jednej z fotek, które wrzuciłem w panelu dyskusyjnym ;>
ps. piwko w czerwonej puszcze dla mnie - pierwsze słysze ;]
ps. 2 Catania 3-1 z merdami pojechała:P
_________________
mork82
Nr legitymacji: MCP 081
Wiek: 44 Skąd: Cięcina/Londyn
Wysłany: 13-03-2010, 01:29
Witam. Wyjazd na plus. Zarówno atmosfera jak i towarzystwo przednie nie licząc wyniku, który jak znakomita większość z nas uznała był sprawą drugorzędną.
Po mieście poruszamy się dumnie w barwach spotykając fanów obydwu drużyn i odwiedzając lokale użytkowe :)
Atmosfera podczas meczu ok. szczególnie głośne MILAN w naszym wykonaniu wyszło koncertowo. Doping United w większości skupił się na krytyce rządów glazerów w klubie (Love United hate Glazer). Powitanie Becksa miażdżące in + naprawdę zrobiło wrażenie.(One David Beckham There is only one David Beckam).
Nastepnego dnia część z nas odwiedziła stadion The Citizens( co pewnie będzie widoczne na zdjęciach ;) i jeszcze raz Old Trafford ze szczególnym uwzględnieniem sklepu klubowego.
Później pakujemy się z Ijo do pociągu (virgin trains wymiata).
Pobyt w hostelu udany (miejsce godne polecenia) zarówno za sprawą Radninjo, Stejuka i Szmalca jak i międzynarodowego towarzystwa przebywającego z nami. W pokoju oprócz nas dwóch ok Anglików z których jeden nawet był na meczu (po stronie United :) oczywiście otrzymał gratulacje.
After pierwsza klasa :)
Na koniec jeszcze śmignąłem w barwach po mieście co było uwieńczeniem udanego wyjazdu.
Dzięki całej 19-ce za udany pobyt.
Forza Milan !
Nr legitymacji: MCP 006
Wiek: 46 Skąd: An Tulach Mhór
Wysłany: 13-03-2010, 13:35
Teraz ja! Teraz ja! Kolega, którym nam współczuł, jest w błędzie - wyjazd był pierwsza klasa i nie sądzę, by ktoś z uczestników żałował tego, że pojechał na ten mecz. Świetni ludzie, super atmosfera, piękna (jak na wyspiarskie możliwości o tej porze roku) pogoda. Owszem, wynik mógłby być lepszy, ale - jak ustaliśmy po krótkiej naradzie z radinjo - dojedziemy ich w dwumeczu rewanżowym ;) Miejscowi kibice niczym nas nie zaskoczyli: doping nierówny, repertuar przyśpiewek wąski, choreografia godna pożałowania. Po meczu też mieliśmy udanego afterka: powspominaliśmy stare czasy, pośmialiśmy się porządnie, a Leszek zaprezentował ludzkie wahadło ;) Na drugi dzień jeszcze myknęliśmy na oba stadiony, a pod Old Trafford namaszczono mnie na kibica United ;) Żałuję tylko, że niektórzy musieli się od razu zwijać i na dobrą sprawę widzieliśmy się "w przelocie". Ale i tak było świetnie. Do następnego! Forza Milan!
EDIT: driv, wrzuć foty na jakiś sensowny serwer, bo jak wróciłem do domu po meczu, to już limit ściągnieć był wyczerpany na Rapidzie [']
kebab
Nr legitymacji: MCP 382
Wiek: 43 Skąd: Nowy Dwór Gdański
Wysłany: 13-03-2010, 17:51
sawczen napisał/a:
W drodze powrotnej naszą czwórkę zabrał do Luton MOLU, podobno zabawnie wyglądałem śpiąc w aucie przytulony do zwiniętej kurtki i oparty o przedni fotel na którym siedział Sonar :D
Ja również zgadzam się z Moimi przedmówcami. Wyjazd bardzo udany, szkoda że wynik sportowy nie była tak samo udany.
Szczególnie atmosfera na stadione zarówno z naszej jak i MU strony, bardz bardzo dobra. Doping i wrażenia to cała kwintesensja tego wyjazdu.
A co do pozycji spania Sawczena to jestem pod wrażeniem w jakich pozycjach może człowiek spać!? Nieprawdopodobne.
Już trzeba myśleć nad następnym takim wyjazdem, oby wynik był dużo lepszy.
michalchr83
Nr legitymacji: MCP 582
Wiek: 42 Skąd: Katowice / Newark UK
Wysłany: 14-03-2010, 13:00
Witam wszystkich :) dzieki za udany wyjazd , szczególne pozdro dla kolegów z pechowego autobusu i taksówki:) do zobaczenia na kolejnym ( mam nadzieje ze wybierzemy sie na Juve).
Dzieki chlopaki i rute za przyjazd do Manchesteru , dla wiekszosci z Was to byla
pierwsza wizyta w Manchesterze i pierwsza porazka , ja mam juz na koncie trzy :p .
Slowo o biletach . Koniki sprzedawali dzien przed meczem i w dniu meczu kolo wejscia
na uliczke prowadzaca do stadionu , bilet mozna bylo wyrwac za 120-130 funtow i to
nawet na curve Milanu .
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach