Stowarzyszenie Milan Club Polonia - jedyny oficjalny fan klub Milanu w Polsce - największy Milan Club w Europie!

Witamy w Milan Club Polonia


MCP - daty i liczby:
Spotkanie założycielskie: 28.12.2001
Rejestracja Stowarzyszenia: 29.10.2004
Oficjalny fan klub AC Milan od: 26.06.2005
Liczba członków w sezonie 18/19: 810
MCP to największy fan klub Milanu w Europie!

Liczba wyjazdów na mecze Milanu: 66
Liczba zorganizowanych spotkań Milanistów: 30
Kontakt: kontakt@milanclubpolonia.pl
Kanał IRC: #MCP

Przydatne linki:

- PIŁKARZ ROKU
- TERMINARZ MILANU NA SEZON 2018/19
- Panel członka MCP
- Regulamin kwalifikacji na wyjazdy
- Wyjazdy prywatne - Regulamin dystrybucji karnetów
- Zasady rezygnacji i zwrotów z imprez MCP
- Informacje nt. Cuore Rossonero
- MCP na Facebook
- MCP na YouTube

 Wyjazdy MCP

Milan - Juventus

W życiu każdego Milanisty są takie mecze, które w kalendarzu są, długo wyczekiwane. Bez względu na formę piłkarzy, pozycję w tabeli czy liczbę rozegranych meczów. Bez względu na wszystko. Jedni zaczynają się gorączkować jeszcze długo przed meczem, u innych, tych nieco bardziej zajętych czasem, wraca ogień w sercu, dopiero tuż przed samym meczem.

Juventus Turyn - rywal, który elektryzuje cały Mediolan, nie tylko piłkarsko, nie tylko kibicowsko, ale i również patrząc na niego z perspektywy szeroko rozumianej uczciwości. Do annałów historii meczów Milanu przeszedł pewien szlagier. Była 25 minuta spotkania, Milan krótko rozgrywa rzut rożny, w pole karne dośrodkował Urby Emanuelson, główkuje Philippe Mexes. Gianluigi Buffon znakomicie obronił, ale to na nic się zdało, bo tuż obok stał Sulley Muntari. Ghańczyk głową skierował piłkę do bramki, futbolówka minęła linię o dobre pół metra i Milan rozpoczął fetowanie drugiego gola. Za wcześnie... Leżący Buffon szybkim ruchem wyrzuca piłkę w pole. Zasłonięty sędzia meczu, Paolo Tagliavento tego nie widział, wszystko działo się na tyle szybko, że uszło też uwadze… jego asystenta Roberto Romagnolego, chociaż ten był idealnie ustawiony. Konsekwencji tego spotkania nie trzeba przypominać nikomu. Kolejnych przykładów oczywiście można mnożyć i dlatego właśnie bez względu na wszystko, na te mecze czeka się szczególnie.

W roku 2017 po 10 kolejkach ligi włoskiej Juventus plasował się na trzecim miejscu, a Milan na ósmej lokacie. Oba zespoły dzieliło 9 punktów. "Rossoneri" przegrali 3 mecze z rzędu w Serie A przez co, po udanym początku sezonu, osunęli się w tabeli na niskie pozycje. Co więcej, dziennikarze węszyli konflikt w szatni, w który zamieszani byli piłkarze na czele z kapitanem Leonardo Bonuccim. Wyniki, jak i atmosfera w klubie, były stosunkowo nieprzyjemne. Gdy wszyscy spisywali już Milan na straty, ten w środku tygodnia zdołał przekonująco wygrać z Chievo na wyjeździe 4:1, czym na chwilę poprawił morale panujące w drużynie i wokół klubu. Teraz przyszedł czas na Juventus.

Mecz na San Siro przyszło nam rozgrywać w sobotę 28 października 2017 roku. Tradycyjnie przy komplecie blisko 80 tys. widzów i tradycyjnie, z udziałem fanów Milan Club Polonia. Wcześniej mamy jednak piątek. Poznań. Pod Dworzec Letni podjeżdża autokar z zaprzyjaźnionej od lat firmy transportowej, zakupy zrobione, wszyscy są, godzina 15-sta i ruszamy w 50 osób. Już na samym początku koordynatorzy wyjazdu wyjaśniali wszystkie wątpliwości związane z pobytem we Włoszech i opowiadali o wszelkich zwyczajach tam panujących, głównie podczas meczu. Co tu dużo pisać, kilka wskazówek bardzo się przydało, zwłaszcza dla osób, których był to pierwszy wyjazd z Milan Club Polonia. Po opuszczeniu Poznania, w autokarze jak zawsze sielanka, można było poczytać książkę, można było pograć w karty, można było zacząć konsumować to, co zakupiło się na podróż. Grupa bankietowa, tradycyjnie ulokowała się na końcu autokaru ale spokojnie można przyznać… było ciszej w porównaniu do poprzednich wyjazdów. Czyżby zmieniały się wyjazdy pod egidą MCP? Gdy jeden z koordynatorów zapytał przez mikrofon, kto jedzie po raz pierwszy na wyjazd i do Mediolanu, zobaczył las rąk i liczbę ponad 20 osób! Cieszy taka postawa rzeczy, zwłaszcza biorąc pod uwagę słabsze wyniki Milanu w ostatnich latach. Mimo wszystko grupa bankietowa starała się umilać czas, a piosenka „To były piękne dni, naprawdę piękne dni …” została zapamiętana przez każdego uczestnika. Wszyscy się integrowali, śpiewali, a podróż przebiegała bardzo sprawnie, aż do momentu ostatniego postoju, tuż nieopodal miasta Bergamo… Gdy autokar miał już odjeżdżać z parkingu, nagle okazało się, że jeden ze „zmęczonych” polskich kibiców, tak szeroko szedł pomiędzy regałami sklepu, że powalił kilka butelek z alkoholem. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Telefon obsługi na miejscową policję i szybka wizyta trzech „kabaryn” zdążyła umilić nam czas. Godzina wyjaśnień, godzina tłumaczeń znudzonym poranną służbą karabinierom (coś tam pisali, coś tam sprawdzali) szkody opłacone, wszystko wytłumaczone i można była jechać. Do Mediolanu wjeżdżamy tuż przed 9 rano, parking zamknięty, parkingowego jeszcze brak i przez to nie dane nam było zaparkować pod samym San Siro, lecz w dobrze już znanej pobliskiej uliczce.

W Mediolanie, jak zawsze mamy cały dzień do dyspozycji i jak zawsze ekipa zaczyna najpierw od sesji zdjęciowej pod wielkim San Siro. Kilka zdjęć zrobionych, po czym przechodzący obok grupy Włoch, widząc flagi MCP, pyta o Prezesa Milan Club Polonia. Romana, niestety tym razem z nami nie ma. Chwilę później, dzielimy się na dwie grupy i ruszamy miasto. Pierwsza, większa ekipa, od razu ruszyła pod Casa Milan, druga ruszyła natomiast… po prostu przed siebie. Dla osób będących po raz pierwszy w nowym muzeum Milanu, zwiedzanie sali z trofeami Milanu było niezwykłym przeżyciem. Złote Piłki, materiały video z największych triumfów, niezliczone pamiątki, archiwalne stroje, zdjęcia, a żeby wrażeń było mało, przed siedzibą pojawił się… sam dyrektor Marco Fassone. Po prostu, przechodził obok, (nie z tragarzami ), ale z ochroniarzami. Zamieszania, zdjęć, selfie, nie było końca, ale fotki udało się zrobić również nam.

Około godziny 13-stej ruszamy dalej na „Duomo”. Tam jak zwykle również masa zdjęć pod katedrą, wycieczka pięknymi mediolańskimi uliczkami, wizyta w Milan MegaStore, a do tego oczywiście piwko i włoska pizza.
Po eskapadzie po mieście, czas na główne wydarzenie. Zadowolone i nieco zmęczone towarzystwo, odliczało już czas do meczu, racząc się przy tym oczywiście kolejnymi napojami z kategorii „energia”. Zbiórka pod autokarem, rozdanie biletów i sprawnie wszyscy bez żadnych komplikacji zasiedli na trybunach San Siro. Zdecydowana większość zajęła miejsca pod słynną trybuną CurvaSud, a 5 „szczęśliwców” udało się właśnie na tę trybunę by zdzierać ze wszystkich sił swe gardła. Nie dało się nie zauważyć emocji, oraz wzruszenia osób, które były po raz pierwszy. Widok blisko 80 tysięcy „tifosi” zawsze robi wrażenie, nawet na starych bywalcach Milan Club Polonia. O ile na CurvaSud nikt nie sprawdza miejsca gdzie usiądziesz, o tyle w innych sektorach stadionu jest to mocno przestrzegane. Sam mecz?

– To mecz, który może okazać się dla nas punktem przełomowym – przekonywał trener Montella. Niestety, nie okazał się, mimo tego, że Milan sprawiał dobre wrażenie przez pierwsze 15 minut i wydawało się, że kontroluje mecz. Bramka strzelona przez Higuaina w 23 minucie zdecydowanie ucięła skrzydła Rossonerim. W 45 minucie Kalinić dostał jednak szybkie podanie od Calhanoglu i znalazł się kilka metrów przed Buffonem. Niestety Chorwat w tej stuprocentowej sytuacji trafił jedynie w poprzeczkę, a na trybunach słychać było potężny jęk zawodu. W 63 minucie Juventus podwyższa na 2-0 i porażka ze "Starą Damą" sprawiła, że odżyły spekulacje o rychłym rozstaniu z Milanem trenera Montelli, czego domagała się również liczna rzesza zgromadzonych na trybunach kibiców. Szefowie klubu i kibice nie mogli być zadowoleni z dotychczasowej postawy drużyny, na której wzmocnienie latem wydali ponad 200 mln EUR.

Po meczu, jeszcze pod stadionem, jak zawsze nie było końca licznych i głośnych dyskusji oraz komentarzy. Cóż można napisać, pod San Siro dało się odczuć swego rodzaju bezsilność, niemoc w spotkaniach z drużynami z czołówki. Jeszcze tylko popularne i pyszne „panini” z Birra Moretti w budkach pod stadionem, zbiórka na parkingu i w gąszczu samochodów i autokarów ruszyliśmy w drogę powrotną.

Ósma jak na razie lokata, wywalczenie tylko 16 z możliwych 33 punktów i spora już strata do miejsca gwarantującego powrót do Ligi Mistrzów sprawiły, że powrót do kraju był stosunkowo cichym powrotem, co nie znaczy jednak, że w autokarze nie był śpiewany szlagier …”To były piękne dni, naprawdę piękne dni …”.


Relacja
Kamil

Partnerzy MCP
ACMilan.PLACMilan24.comKoszulki piłkarskie
  | MILAN CLUB POLONIA - STRONA GŁÓWNA | O FAN KLUBIE | AKTUALNOŚCI | WYJAZDY MCP | ZLOTY MCP | GADŻETY MCP | KONTAKT | statystyka